Technologia

5 zabawek, które kocham – #2 – MacBook Air

Świat użytkowników komputerów dzieli się na trzy zgrupowania. Pierwsze uważa, że komputery Windows PC są lepsze, bo mają więcej gier. Drugie, że Maki ze swoim OS X’em są lepsze, bo są stabilniejsze i bardziej wydajne. Trzecie to wszyscy użytkownicy linuksów, którzy uważają, że dwie poprzednie grupy się mylą i to oni są najlepsi i mają najlepsze maszyny. Ironicznie oni są jedyną grupą, która nie ma racji. A więc co z tymi Makami i Windowsowymi komputerami osobistymi?

Zawsze* uważałem, że nieważne, czy użytkownik wybrał Windows PC, czy Maka, to miał rację. Wybór między tymi dwoma jest silnie umotywowany osobistymi pobudkami i nikt nie powinien być osądzany za swój wybór. Komputery używające Windowsa i OS X’a mają inne cele swojego istnienia i innych użytkowników końcowych. Ja przez długi czas używałem Windowsa i uważałem, że jest lepszy, bo był. Potem przerzuciłem się na MacBooka i uważam, że on jest lepszy, bo jest, po prostu obu używam do zupełnie czego innego. Wiele bowiem sprowadza się do tego, co chce się robić. Mój Samsung przez lata był obsługiwany przez Vistę, którą wbrew popularnej opinii uważałem za dobry system, po czym przesiadłem się na Windowsa 8, którego wbrew popularnej opinii kocham, a niedługo potem kupiłem MacBooka Air mid-2013 – ostatni dobry model, ale o tym niedługo. Cały bajer polegał na tym, że Windows i OS X mają ze sobą naprawdę dużo wspólnego. Wszystko co jest na Windowsie 8 znajdziesz ma Yosemite. Wszystko co jest na Windowsie 10 znajdziesz na El Captain. Wszystko, oprócz gier, ale to też osobna kwestia. Chcesz dock na Windowsie? Nie ma problemu. Chcesz mieć możliwość snapowania albo przechwytywania dźwięku w OS X jak robi to Audio Mixer w Windowsie? Da się, ale to wymaga nieco więcej gimnastyki niż kliknięcie na .exe. Żeby zainstalować aplikację do przyklejania okienek do boków ekranu musiałem nieco pogrzebać w Terminalu, niestety.

Zrzut ekranu 2016-02-19 o 01.17.05

Pierwszą istotną kwestią sporną jest stabilność i wydajność systemu. Jasne, Windows jest zarówno mniej stabilny jak i mniej wydajny, ale jest to moim zdaniem kwestia uniwersalności, która ciąży Windowsowi od zawsze. Jest to system, który działa na każdym możliwym sprzęcie, od tosterów przez pecety na Makach kończąc. Jak zainstalujesz OS X na dowolnej maszynie, to jeśli w ogóle będzie działał, to zazwyczaj gorzej niż Windows. OS X jest przeznaczony dla wąskiego zestawu podzespołów dostępnych w drogim aluminiowym opakowaniu, która nazywa się Mac, iMac lub MacBook. Nigdy nie było komputera składanego z podzespołów dedykowanych Windowsowi, zakłada się, że komputer po złożeniu z losowych części będzie działał. Tutaj jest inaczej. Podczas wybierania konfiguracji mogłem wybrać jeden z dwóch procesorów – Intel Core i5 lub i7 w jakiejś wersji – tylko dwurdzeniowy, 4 lub 8GB pamięci RAM i czy dysk chcę 500GB HDD, czy może 128 lub 256GB SSD za dodatkową opłatą. To było wszystko. Zaznacz jedno z oczek, my zadbamy, żeby twoje tysiące dobrze tobie służyły. Mój Samsung działał przez 5 lat, z czego 4 lata na Viście, której nie mam nic do zarzucenia, bez większych problemów. Jasne, że Intel Core 2 Duo było przestarzałe w dniu produkcji i były dosłownie dwoma procesorami sklejonymi Super Glue, jasne, że 2GB RAM to nie było dużo. Jasne, że przy 1GB pamięci graficznej niewiele się da zrobić, ale komputer działał jak powinien przez lata. Dlatego napisałem, że nie ma różnicy dla użytkownika końcowego. Jakbym miał usiąść i liczyć ile problemów sprawił mi Windows, a ile OS X, to musze przyznać, że najwięcej problemów sprawiły mi Windows 8 i Windows 10, które miałem zainstalowane na MacBooku. A więc jeśli jesteś normalnym użytkownikiem, to jakie wybrać system? Cóż, odpowiedź jest prosta. Windows, bo nie jest doczepiony do drogiego pudełka i litości, płacić dodatkowo 480zł za 8GB pamięci DDR3? W sklepie bez problemu kupię 24GB za porównywalną cenę. Jedynym, co może skłonić normalnego użytkownika do kupienia komputera z systemem OS X może być próżność. Wiadomo, że jabłuszko się kojarzy z wielkim kontem bankowym i nie dziwię się dlaczego tak jest, chociaż ja po zakupie mojego komputera byłem najuboższym mieszkańcem Wrocławia przez bardzo długi czas.

Zrzut ekranu 2016-02-18 o 00.30.28

Gry to jest kwestia, która zawsze porusza tłumy. Trzeba jednak zrozumieć jedną ważną rzecz. Jeśli grasz w gierki na komputerze, to nigdy nie zrozumiesz zakupu MacBooka. To by oznaczało, że twoja cała kolekcja gier na płytach i połowa konta Steam nagle stają się bezużyteczne. Lubię grać, ale mogłem sobie pozwolić na kupno MacBooka, ponieważ od kilku lat mam konsole. Najpierw Xboxa 360, potem PlayStation One, a teraz mam Xboxa One. Postanowiłem kupić sobie Xboxa za 1000zł i nadal używać mojego starego Samsunga i wyciągnąłem z niego jeszcze 3 lata. Zdałem sobie sprawę, że wyrosłem z desktopów, a ciągłe dążenie za Ultra jest bez sensu, skoro i tak nie widać różnicy. Mam konsolę, każda gra, którą na nią kupię będzie działać, grafikę jako wyznacznik jakości gry mam w dupie, więc nie rusza mnie 4K i odblokowana ilość klatek na sekundę. 720p i 30FPS to wystarczająco, żeby grać. A każdy kto tak nie uważa musi sobie usprawiedliwić kupno karty graficznej za połowę ceny MacBooka. Nie oznacza to, że na tym komputerze nie da się grać. Z mojej kolekcji ponad połowa gier przypadkowo odpala się na MacBooku i nie była ona tworzona z myślą o tym komputerze. Teraz natomiast większość poważnych gier da się odpalić zarówno na OS X jak i Linuksie, więc mimo tego, że argument Windowsa jako dominującej platformy jest istotny i nic się w tej kwestii nie zmieni, to można cieszyć się kilkoma dobrymi tytułami na OS X. Przynajmniej tymi co bardziej „artystycznymi” i „niezależnymi”, a także „duchowymi następcami”. Cóż, w każdym razie OpenRA jest na OS X, jest też Fallout 1, 2 i Tactics (chociaż tutaj też musisz kombinować i bawić się w aktualizowanie wraperów Wine do najnowszej wersji, bo rzecz jasna gra nie była kompilowana z myślą o El Captain i jakimś cudem teraz nic nie działa).

Zrzut ekranu 2016-02-19 o 01.38.59     Zrzut ekranu 2016-02-19 o 01.36.03

Jest też kwestia profesjonalizmu. Profesjonaliści kochają MacBooki. Może dlatego, że są bardziej wiarygodni jako profesjonaliści. Programiści? Cóż, jeśli twoją platformą docelową są urządzenia z OS X i iOS, to rozumiem, bo musisz mieć kontakt z systemem możliwość deploymentu w natywnym środowisku, ale Windows równie dobrze spisuje się w każdej innej kwestii. JetBrains i Microsoft robią swoje piękne środowiska programistyczne zarówno na OS X jak i Windowsa. Adobe Creative Suit i wszystkie popularne pogramy do tworzenia grafiki są dostępne za oba systemy, a jak naprawdę chcesz bawić się grafiką na poważnie, to olejesz oba systemy i kupisz dedykowany tablet za cenę porównywalną z najlepszą konfiguracją Mac Pro. Z drugiej strony jabłuszko może zadziałać na psychikę kontrahenta. Ktoś przecież musiał zapłacić za tego MacBooka!

Zrzut ekranu 2016-02-18 o 00.38.31      Zrzut ekranu 2016-02-18 o 00.35.55

A więc dlaczego pokochałem mojego? Głównie dlatego, że mam z nim bardzo konsolowe doświadczenia. Włączam go, o nic się nie martwię. Jak jest jakaś aktualizacja gotowa do zainstalowania, to powiadomi mnie jak istotna ona jest, proces instalacji jest zazwyczaj na zasadzie drag’n’drop, jest mały, lekki i robi dokładnie to, co od niego chcę. Ale jakbym miał się zastanowić i spojrzeć na to obiektywnie, to muszę przyznać, że dla mnie MacBook nie jest czymś, bez czego nie mógłbym się obyć. Równie dobrze jego rolę mógłby pełnić komputer z Windowsem, ale skoro gdy go kupowałem Ultrabooki były dopiero w powijakach, to nie widziałem sensu wydawania podobnych pieniędzy na eksperymentalnego Zenbooka. Poza tym design Apple naprawdę mi się podoba. Może dlatego właśnie uważam, że nikt nie powinien nikogo oceniać podczas zakupów komputera. Każdy powinien wybrać to na co go stać i z czym jest jemu lub jej wygodniej. Boisz się zmiany z Windowsa na OS X, albo w drugą stronę? Rozumiem, sam się bałem. Boisz się, że twoja biblioteka gier będzie bezwartościowa? Rozumiem, moja jest. Wiele zrozumienia jest potrzebne podczas rozmów o komputerach. Windows nie jest gorszy w kwestiach, w których OS X powinien być lepszy na papierze, bo praktyka weryfikuje wszystko w odpowiednim czasie. A ja po prostu pokochałem mojego MacBooka Air, bo muszę jakoś usprawiedliwić jego zakup.

Aha, jeszcze jedna sprawa. Dlaczego to jest ostatnia dobra seria MacBooków? Najnowsze MacBooki, po prostu MacBooki, maja mieć jedno gniazdo USB Type-C, czego nie jestem fanem. Jedynym, czego brakuje w moim MacBooku Air 13-cali jest kilka dodatkowych gniazd USB, gniazda HDMI, czy drugiego Thunderbolta. W zasadzie brakuje mi takiego MacBooka Pro, którego mogłem kupić zamiast MacBooka Air. Co do samego USB Type-C to podejście do niego jako rozwiązania każdego problemu wiąże się z jeszcze większą ilością przejściówek, hubów USB i frustracji związanej z kabelkami. Oczywiście przejściówki będą drogie, albo nie od Apple, jak głosi popularny żart.

* …od momentu kupienia pierwszego MacBooka,

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.